Onanizując się namiętnie szukałem jakichkolwiek informacji na temat mojego ulubionego zajęcie. I dopadłem jakiejś publikacji, w której napisano jaki to jest onanizm szkodliwy. I oczywiście poczułem się winny tego co robię. Walczyły we mnie dwa stanowiska: skończyć, walić się dalej. I tak kończyłem codziennie masturbując się "po raz ostatni" :)) Długo trwało moje przeświadczenie o złym wþlywie onanizmu na młodego człowieka. Ale w końcu się wyswobodziłem i na szczęście nie zaprzestałem wspaniałych przeżyć związanych z gwałceniem :) siebie samego czyli "samogwałtem".
Onanizuje się tak już kilkadziesiąt lat traktując tę formę seksu jako seks równoległy do seksu "właściwego" czyli z kobietą. Ale i w tym zakresie moje partnerki próbowałem przyuczyć do masturbacji siebie i masturbacji mojej, nie ukrywając faktu mego onanizmu.
Po latach poszukiwań znalazłem tu właśnie na Zbiorniku partnerkę, dla której masturbacja jest wspaniałym przeżycie i którą mogę nazwać Masturbantką :) Onanizuję się sam i przy niej tak, jakby było to normalne zajęcie, jak np. czytanie gazety. To wspaniałe przezycie robić to, na co ma się ochotę zwłaszcza, gdy to "coś" jest mimo wszystko tak intymne. Uwielbiam też, gdy ktoś nazywa mnie Onanistą. Jestem nim i jestem z tego dumny :))
WALIPTASZEKrzadko się zdarza aby ktoś oficjalnie przyznawał się do tego typu pasji,my (mężczyźni ) wstydzimy się do tego przyznawać a przecież chyba co trzeci wali gruchę
Wielbiciel44 Jestem również wytrawnym onanistą, podzielam tę pasję i nie wyobrażam sobie życia bez tych cudownych chwil namiętnego masowania i ekstatycznych orgazmów.
Moja żona również robi sobie dobrze, a co do mojego branzlowania się, uważa, że to wyglądam bardzo męsko ze swoją pałą w ręce.
Jestem również wytrawnym onanistą, podzielam tę pasję i nie wyobrażam sobie życia bez tych cudownych chwil namiętnego masowania i ekstatycznych orgazmów.
Moja żona również robi sobie dobrze, a co do mojego branzlowania się, uważa, że to wyglądam bardzo męsko ze swoją pałą w ręce.