Piękna Pani szla posuwistym krokiem jakby plyneła
w jej wlosach tańczył nocny wiatr
buszując w kosmykach jej włosów
które delikatnymi falami niczym morskie odbijające sie o brzeg spływały kaskadą na ramiona
cialo jej nagie
lekko blyszczące w poświacie księżyca i gwiazd
kołysalo sie lekko niby nimfa płynąca na spotkanie kochanka wynurzającego się z odchlani wody.
Otulona plaszczem nocy
wygladała jak opar sennych marzeń.
Jej cialo podobne do kwiatu nenufaru o jasnych platkach kwiatostanu
który otwiera się do slońca w zenicie aksamitem kolorow i zapachów
dotykiem skrzydeł motyli
Ramiona jej odkryte
cialo pachnące
szła na spotkanie ukochanego
szła na spotkanie swych pragnień
naga
bez odzienia
pelna wątpliwości i marzeń
Piersi jej unoszone oddechem falowały delikatnie ukazując sterczące sutki
Wabiła drżeniem swego ciala,powabem
kiusząca krztałtami
wedrówka księżniczki nocy rozpoczęta niby taniec rytualny rytmem wybijanym przez jej przyspieszone tentno
niby bicie zegara odmierzał czas nocnej myśli niesfornej
płynąc pośród wzburzonych oddechów i drgań ciala
Jej smukle nogi jak dwie kolumny dla pokazania jej piekna lecz nie umniejszając go wcale
Brzuch plaski jak niziny pokryte miękka trawą
biodra kuszące swoją krągłością
zapraszające by je unieść
wargi gorące,mokre
gotowe do pocalunkow
skladanych delikatnymi musnieciami smakowania ich
Burzowa Pani staneła przed kochankiem tak powabna w swej postaci iż jego spojrzenie o głębi lazurowego wybrzeża nie potrafilo jej ogarnąć zatapialo się falą pożądania
smagajac ja lekka bryzą swej błękitnej toni
Jego ręce uniosly sie w góre by dlonie mogly dotknąć jej brzoskwiniowej twarzy
gladzily delikatnie po policzku
pieścily palcami
Miedzy nimi czuć bylo coś magicznego
otuleni plaszczem nocy
zatopili się w sobie
opleceni swoimi ramionami
ktore jak bluszcz zakradały się we wszystkie zakamarki zmyslowości
Burzowa Pani polożyla sie na miękkim dywanie soczystej trawy otoczona zapachem śpiących kwiatów
i jego ramion
noc skrywala ich tajemnice
ktora miała być odkryta tylko przez nich
tylko oni mieli zakosztowac jak smakuje
poczuc i unieść sie w anielskie ramiona zapomnienia
i milości ..............cdn
Burzowa Pani powiedziała wez moja dloń i zaprowadz mnie tam gdzie złudzenie jest pożądanym pięknem.
Kochanek leżąc przy niej błądził swoimi myślami po krainie jej boskego ciala.
Miękkie westchnienia.Jedno.Drugie. Kolejne.
Cienie tańczące na jej skórze.
Niebo pociemnialo jeszcze bardziej,gwiazdy przybladły a w oddali słychać bylo nadchodzącą
burze,coś wisialo w powietrzu ,
powietrze zrobilo się cięższe
Zaczął padać deszcz,kropla za kroplą coraz mocniej,wiatr który do tej pory byl delikatny w swych ruchach stał się bardziej szumiący kołysał bujną trawą smagając policzki kochankow,owiewając ich spocone żarem ciala.
Jej skora stała się mokra od spadających kropel które migotały w świetle księżyca jak rozsypane diamenty,nie mogł już dlużej czekać,jego zmysly szalały jak sztorm na oceanie wzburzoną fala uderzały w niego,pragnął tej cudownej kobiety ,tak zjawiskowej i zdawać by sie moglo że nierealnej a jednak byla,leżala tam osnuta pajęczyną tajemniczości .
Cialo tak bliskie cialu.Jego ręce sunące po jej ciele,jego gorace pocalunki skladane jak w holdzie każdej nawet najmniejszej cząstce jej ciała ,jak ptak co sfruwa z nieba tak on delikatnym trzepotem skrzydeł muskal jej smukłą szyje ,niecierpliwie pieszcząc jej nabrzmiale piersi tak pełne zyciodajnego mleka ,liżąc jej sutki ,przygryzając delikatnie,pobudzając ją jeszcze bardziej.
Ręce zsuwające się po jej krztałtnych pośladkach,głaszczące je swoja zmyslowością,pragnął wsunąc jej ręce między rozchylone uda które jak lawa rozlewaly się na boki,pragnął dotknąc jej mokrej ,pieścić,poczuć jak zaciska się wokół jego palców,otulić jej dzban rozkoszy językiem,wirowac w nim smakujac jej smak,slodki zapach lekkiego poranka ,uslyszeć pomruk i westchnienia.Poczuć bicie jej serca.Burza przybierała na sile,niebo pobłyskiwalo ,mrugając na kochanków swym okiem ,okazując co chwile ich milosne uniesienia.
Drżała spazmatycznie pod dotykiem,jej usta w swej wymowie jak by mowily nieslyszalnym szeptem skladając pocalunki na jego ustach które drżały jak liscie na wietrze ,czasami tylko kaleczyla przygryzając je w ekstazie.
Jego dlonie zagubione na rozleglej polanie jej brzucha ,,chwycil jej biodra i trzymając ku sobie przyciągnął,kwiat róży swym zapachem nęcący i rosą pachnący.
Bliżej ,jeszcze bliżej slodyczą jego skuszony,rozkosz ich ciała spowiła,a on zanurzył się w nią jakby kwiat w zyzną ziemie zasadzając ,powoli.
Płyneli we mgle uniesień,w kroplach deszczu plynących,w pomrukach szalejącej burzy ,płyneli statkiem niemocy , nie patrząc na to co wokolo sie dzieje ,nie patrząc na szalejący sztorm falą za falą uderzał w nich jeszcze silniej sprawial ze ich ciala unosiły się by opaść po chwili.godziny mijały jak jedna minuta zdawać by się moglo,słyszała suche od żaru usta,westchnie jak piekne nuty upuszczane na ziemie.
Oddechy ich już jednym sie stały prowadząc do obsesji,tak trwali unosząc się w powietrzu,wszystko wokolo nie istnialo bylo już tylko spełnienie,trawa pod nimi układała sie w pukle wlosów pozwalając miekko leżeć na niej.
Całował,kochal swą burzową Panią i ciągle czuł że jest mu malo doznań jakie przeżywal a czul tak naprawde pierwszy raz.Upojony cieplem jej wilgotnej skóry napiętej jak struny w skrzypcach świerszcza.Nagle wiatr ucichł,
deszcz przestał swe łzy ronic ,
odchodzil w nieznane tak jak przyszedł i kochankowie odchodzili do upragnionego raju ,
wszystko zawirowalo ,
ona wygięta w łuk jak cięciwa mocno wyprężona ostatnimi silmi wydala z siebie jęk przeszywający cisze nocy.odplywali na fali mglistego marzenia,unosząc sie na polany anielskich skrzydeł tak bialych i miękkich jak chmurka co po niebie plynie,miekko osiedli wtuleni w siebie spelnieni,spleceni rozkoszą,zmęczeni slodyczą,zasypiali smakując własne oddechy,otulając sie cieplem wlasnych ciał jak kocem,weszli do krainy za mgłą gdzie ich ciala znowu tańczą taniec pożądania.